Dobrze że niebawem początek miesiąca 2012-01-29 14:09:14

Poszłam po proszek do prania, a po drodze wydałam milijon na ciuchy. To życie w centrum doprowadzi mnie do bankructwa :/ No bo weszłam na chwilę, obejrzeć kurtki z przeceny, ale wypatrzyłam kolejną niebieską bluzkę, jakich mam już sto, więc natychmiast musiałam kupić i tę. Zwłaszcza że była przeceniona do ceny, za którą nawet bez wyprzedaży bym jej nie kupiła. Ale pomarańczowe metki mówią do mnie "musisz mnie kupić" i ja nie umiem im odmówić. Następnie kupiłam bluzkę w kolorowe skarabeusze, zupełnie nie z przeceny, za jakąś kosmiczną kwotę. Ale to była miłość od pierwszego wejrzenia i na nic zdały się argumenty rozumu, że po co mi bluzka w skarabeusze, że materiał kiepski, że drogość. No i w końcu kurtka. Jakiś czas temu powiedziałam sobie, że nie wolno mi kupić sobie kolejnej czarnej kurtki. Mi nie wolno kupić czarnej kurtki?? Ja sobie nie kupię czarnej kurtki? Ja sobie nie kupię?? Challenge accepted! Oczywiście kupiłam czarną.
Zdecydowanie nie wolno mi mówić, że czegoś mi nie wolno, bo ja wtedy czuję wewnętrzny imperatyw, żeby działać na wspak.

skomentuj (3)

Z polecenia 2012-01-26 20:50:27

Mam, a raczej miałam dość konkretne urwanie dupy. Nawet mój ajfon to wie i postanowił "istne urwanie dupy" zmieniać na "USTNE urwanie dupy". No przyznam, że przez usta nikt mi jeszcze dupy nie urywał, ale zakładam, że to musi boleć...

Stwierdzam, że Gesslerowskie restauracje potrzebują kuchennych rewolucji, i to w trybie pilnym (tak wiem, że nie wszystkie one są TEJ Gesslerowej). W każdym razie przychodzi pani po zamówienie i... Wtrącę tu tylko że nie wyglądaliśmy ani na studentów ani na turystów. Ja byłam najmłodszą osobą, jedyną kobietą. Panowie wszyscy w garniturach, wszyscy plus minus w wieku mojego taty, strasznie poważni. Więc, pani przychodzi, a my pytamy co nam może polecić. A pani na to:
- Polecam państwu film "Róża"! Właśnie wczoraj w kinie byłam. To jest film Wojciecha Smarzowskiego. Bardzo wzruszający. No tak się wzruszyłam, ale jak! No taka wzruszona z kina wyszłam... naprawdę polecam państwu ten film. Wprawdzie się nie popłakałam bo z chłopakiem byłam, to mi nie wypadało, ale naprawdę łezki mi się w oczach zebrały. Warto iść!
Trochę nas wmurowało.

Co jeszcze co jeszcze? A wiem! Acha z Wrocławia przybyła i zadzwoniła do męża poinformować go że bezpiecznie doleciała. Jedziemy przez Warszawę a ona mówi:
- Słuchaj Marcinku jakie tu teraz wszystko w tej Warszawie wydaje mi się wysokie i wielkie!
- Magda też?
- Nie, Magda nadal mała...
Także tego, taka nie warszawska widać jestem. Nie trzymam wysokich standardów.

A potem byłyśmy na pizzy tudzież makaronie i spotkała nas taka oto przygoda. Siedziałyśmy przy oknie i w pewnym momencie Acha mówi, że jakiś psychol zbok stoi i się na nas gapi. Ja mówię, że spoko, może czeka na kogoś, czy coś. Ale oglądam się kilka razy nerwowo, a on tam stoi cały czas i faktycznie się gapi. Minęło z 20 minut, on pali papierosa za papierosem, pije colę z kieszeni i w ogóle nie marznie. No to trochę spanikowałyśmy. Acha zapytała obsługi czy go znają, a oni że nie, że może czeka na kogoś spokooo. A gość coraz bliżej tej szyby i bliżej i się uśmiecha bezczelnie. No to ja wymyślam plan, że zamówimy taksówkę, wsiądziemy do niej, pan nas gdzieś dookoła powozi i wrócimy do domu (bo nadmienić trzeba, że ja mieszkam tuż obok tej pizzerii i trochę strach był, że psychol będzie nas śledził). Taksówka zamówiona i czekamy. A zbok bliżej i bliżej. Zaczęłyśmy się schizować gdzie ta taksówka stanie i jak my do niej wsiądziemy. No to poszłam wyjrzeć przez inne okno, a przy okazji pana sobie obejrzałam. Wołam do Achy, że jak na zboka to jest całkiem przystojny, a Aśka na to, że bardzo kurwa śmieszne.
Taksówka nie przyjeżdża, ale kucharz do nas podchodzi i mówi, że spokooo on nas może do domu odprowadzić. Ale ja w między czasie wpadam na genialny pomysł i pytam, czy mają tylne wyjście. Okazuje się, że mają i plan jest taki, że wychodzimy tylnym wyjściem udając, że idziemy do toalety, a pan kucharz pilnuje pana zboczeńca, żeby się nie pokapował w sytuacji. Oczywiście wzrokiem ma go pilnować, chociaż ten kucharz taki był nabuzowany, że gotów tam był się trzaskać. I tak oto wyszłyśmy przez kuchnię i biegieeem poleciałyśmy do domu.
Więcej się w tej knajpie nie pokazuję. Ja tam miewam dziwne przygody i nie wiem, czy oni już mnie nie rozpoznają tam :))

skomentuj (10)

Między nami kobietami 2012-01-21 22:05:42

Na to babskie wyjście z tydzień się nakręcałyśmy na fejsiku. Będzie teatr, będzie knajpa, będą tańce, hulanki, swawole i ploty. Na dzień przed się potwierdzamy kto będzie i o której i oczy ze zdumienia przetarłam czytając, że jedna z nas będzie z Konradem. Who the fuck is Konrad - pytamy się grzecznie. Konrad jest nowym chłopakiem, od kilku miesięcy. Wspaniale, bjutiful, cieszymy się, ale czy na pewno musi być na babskim spotkaniu i jeśli tak to niech chociaż weźmie jakichś kolegów :P Oczywiście Konrad przyszedł bez ani jednego kolegi. Dziewczyny nie opuszczał na krok, cały czas trzymali się za ręce. Rzygać mi się chce jak widzę takie obrazki :/

A oto dwa z miliona powodów dla których nie chciałybyście zabrać chłopaka na babskie spotkanie:
1)
wracam z kibelka do stolika i mówię: "słuchajcie widziałam przy barze tego takiego reżysera, co był z taką młodą ładną aktorką i co się ostatnio rozwiódł z tą swoją żoną". Dziewczyny od razu wiedzą o kim mówię. Ale i tak następnych 10 minut tracimy na tłumaczenie Konradowi o kogo chodzi. Następnie Olka mówi: "a ja widziałam wcześniej przy barze doktora Tretera". My wiemy o kogo chodzi, Konrad - patrz wyżej.
2)
- te wszystkie gadżety są przereklamowane! Wszystkie, WSZYSTKIE wibratory powyrzucałam ostatnio, tylko jeden ulubiony sobie zostawiłam, taki najprostszy, najzwyklejszy.
- ale czemu wyrzuciłaś tamte??
- a bo były chujowe...
- a to nie o to właśnie chodzi żeby były CHUJOWE?
- no właśnie pokazało się, że nie. Lepiej żeby były wibratorowe. Jak chcesz coś w kształcie penisa to polecam... penisy.

skomentuj (6)

Bo żadna dziewczyna nie jest ważniejsza od piłki nożnej 2012-01-18 21:54:04

Nie mam totalnie czasu. Ani w pracy, ani po pracy. Chyba zwariuję wkrótce. Jestem przemęczona :( Poza tym bacznie obserwuję proces uderzania sodówy. Napawa mnie to smutkiem. Przecieram oczy ze zdumienia i wciąż mam nadzieję, że to się nie dzieje :(

Osobiście uważam (nieosobiście zresztą też), że cały ten świat piłki nożnej należy wysadzić w kosmos. Najlepiej jeszcze przed Euro 2012, dobra? Jak mnie to WSZYSTKO wkurza! Fajni są mężczyźni co się nie jarają piłką nożną. Serio. Choć z drugiej strony ta cała piłka taka męska jest i nawet trochę mnie to kręci. Ale raczej na tej samej zasadzie, co prawdziwy mężczyzna śmierdzący potem koniem i tytoniem. Niby kręci, ale jakby co to lepszy umyty i pachnący :P Chyba, że taki z roweru, trochę spocony... dobra koniec, bo chyba za daleko idę w tych dywagacjach :)

Najwięcej chorób jest w internecie. I najłatwiej je tam złapać. Czytam czytam czytam i potem wszystko TO mam. Co ja mówię, potem? Ja mam to OD RAZU, nawet jeśli objawy poszczególnych chorób trochę się wykluczają... Jestem typową ofiarą internetu.

skomentuj (8)

Liga rządzi liga radzi liga nigdy was nie zdradzi 2012-01-14 16:09:50

Za oknem mamy jakieś istne urwanie dupy i okolic. Zima w końcu przyszła. Było to jednak nieuniknione, choć ja łudziłam się, że jakoś wytrwamy do wiosny bez śniegu. Boję się, że jak teraz przyzimuje, to mi kapcie spadną. No ale i tak jest dobrze, bo tyle miesięcy bez śniegu było. Zacznie się niestety odśnieżanie samochodu. To nie głupi wymyślił, żeby osprzęt do odśnieżania trzymać w samochodzie. Bo jak ja bym z tą szczotką szła z domu, to daję sobie głowę uciąć, że co najmniej z 4 samochody bym po sąsiedzku omiotła, zanim znalazłabym swój.

No ale nic to. Obudziłam się dziś rano o 11 (z naciskiem na RANO) i poczułam, że muszę iść do fryzjera. Tak się składa, że pod blokiem mam całkiem sympatyczny salon, to poszłam na żywioł. Mówię, co i jak, a pan recepcjonista się pyta do kogo chcę się zapisać. Mówię, że wszystko jedno, mogę nawet do niego, byle teraz zaraz natentychmiast. No i tak w tym salonie jest a me ry ka. Wszyscy są tacy mili, płaszczyk do szafy, gazetka, herbatka, proszę poczekać. Chyba sami geje, albo prawie geje. Fryzjer mnie po włosach wygłaskał, po pleckach, nawet w zasadzie trochę po cyckach przy okazji układania włosów :)) Jakby był hetero to by dostał po łapach, a takto sobie siedziałam i myślałam oooo jak milusio :) Bo my kobiety tak mamy, że z gejem się nie liczy. Tak samo w delegacji, ale to jakby inna historia. No dobra żarty na bok, wracając do sedna - pogadaliśmy o farbach o kolorze mojej torebki, o układaniu włosów, o mojej grzywce, o grzywce pana, o suszeniu itd itp. W życiu z żadną fryzjerką się tak nie ugadałam, nie czując przy tym zażenowania. A cięcie? A fryzura? Bądźmy szczerzy - przecież w wizycie u fryzjera nie o to chodzi.

Ale co mi przyszło tam do głowy. Jeśli doczekamy seksmisji naszych czasów, to wcale nie będzie tak, że zostaną same kobiety. Ja to widzę tak, że zostaną sami geje. Tak sobie to w każdym razie wyobraziłam jak byłam w tym salonie.

skomentuj (6)

Te elementy bytowania to nie jest prosta sprawa 2012-01-11 18:13:21

Styczeń miesiącem samobójców. Potem na wiosnę nasilają się choroby psychiczne. Prze je ba ne. Mówię Wam, nie jest łatwo być psycholem. Mam furę roboty plus nauka. Jeśli mi się wydawało, że po studiach już nigdy niczego nie będę się uczyć, to chyba na chwilę, w amoku, zapomniałam gdzie pracuję.
Ponieważ jest styczeń, świat nieuchronnie zmierza ku zagładzie, a ja doświadczam obumierania mózgu oraz usychania tkanek, to na poprawę humoru wydaję pieniądze bez opamiętania. Bo w lutym będzie dodatkowa kasa i w marcu i w kwietniu też. Oczywiście do kwietnia już o tym zapomnę i wszystko to wydam jeszcze raz. Wspaniale.

Kot je czipsy paprikowe (kot, nie ja!) aż mu się uszy trzęsą i okruchy lecą na lewo i prawo, a un rozmruczany cały. No ja wszystko rozumiem, jest zima, jest depresja, też mu się coś od życia należy. Jutro kupię mu lody, a na spodeczek naleję mu coli. Coca-coli, nie tej bakterii.

skomentuj (5)

Kocham dugie łikendy 2012-01-07 16:48:09

Jest dobrze, jest przyjemnie, trochę imprezowo, a trochę kulturalnie. Kaloryfer nadal grzeje jak chce. A chce tak, że o 22 robi się zimny i tak pozostaje aż do 7 rano. Jak to zgłosiłam, to pan wywrócił oczami i pyta jaką mam temperaturę  w pokoju. A co ja jestem Omena Mensah? I co ma piernik do wiatraka? Jakie to ma znaczenie jaką mam temperaturę w pokoju? Na pewno w nocy nie jest cieplej niż w dzień. Ale nie ma jeszcze mrozu, to nie robię bardachy.

Nie przestają mnie radować takie różne smaczki językowe. Na ten przykład w WOŚP w tym roku jest do zlicytowania obóz z komandosami. I jakiś tam dowódca czy ktoś się wypowiedział, żeby zachęcić do licytacji, że będzie dużo biegania, ćwiczenia różne będą oraz ELEMENTY BYTOWANIA :)) Ja wiem, że w żargonie wojskowym to jest normalka i chodzi o jakąś tam sztukę przetrwania w lesie, czy w górach, ale i tak nieustannie mnie to bawi i kojarzy mi się raczej z filozofią: egzystencją, istnieniem :)

Albo takie dialogi:
-Dużo było ludzi i trener nie miał dla mnie żadnego czasu.
-Nawet uniwersalnego?
-Co?
-Nic nic...

Poza tym kolega miał w Sylwestra niemiłą sytuację. Jakieś podejrzane typy wjechały mu na chatę, w trakcie imprezy i wywiązała się bójka. Dziwna sprawa. Dostali wprawdzie wpiardy, ale kilka dni później postanowili wrócić i się dobijali do drzwi. Trochę strach tam teraz mieszkać, ale kolega robi dobrą minę do złej gry:
-Wiesz no spoko, ja i tak całe życie ciągle się musiałem bić...
-No co ty?
-No tak no już od podstawówki i całe liceum, no ciągle się biłem...
-Ta, chyba z myślami...
Nie to żebym powątpiewała w kolegę, ale ale jest w nim coś takiego... nawet nie to, że niemęskiego, bo męski jest, ale taki jakiś jakby delikatny, jakby ciapowaty (z naciskiem na A, nie mylić z cipowatym).

skomentuj (7)

Księga Gości



stat4u