Wszystkim wielbicielom sauny polecam podróże metrem warszawskim w godzinach szczytu. Seriooo. Jak ktoś lubi, żeby go obcy ludzie trącali brzuchem, łokciem, czy neseserem to też. Jest wspaniale w metrze. Nie ma tlenu, nie ma miejsca, nie ma litości. This is Spartaaaa!
A jak się wysiądzie to te plus 30 stopni na zewnątrz wydają się być morską bryzą i klimatyzowanym pomieszczniem. Od razu się punkt widznia zmienia.
Bardzo lubię kupować sobie sukienki, a potem ich nie nosić. Ale nie, nie czuję się z tym źle. Wiszą sobie one w szafie i lubię na nie patrzeć. Nie przymierzam raczej, zwłaszcza tych z metkami, żeby się nie okazało, że już nie są na mnie dobre. Aktualnie zakupiłam sobie 2 nowe. Pierwsza jst zrobiona jak gdyby z mgły i mleka i świetnie się nadaje na upalne dni, ale na pewno nie do pracy. Druga też nie nadaje się do pracy, ale za to jakbym chciała odnowić sakrament pierwszej komunii świętej to będzie jak znalazł. Także tego.
Kupiłam też sobie na Allegro wymarzone spodnie. Zresztą, czy one są wymarzone to się dopiero okaże, jak mi je przyślą :] Ale alle Allegro jst wspaniałe. Znalazłam np taki oto opis spodni:
-szerokość pach: 37cm
-wzór: panterka zebra.
Szerokość PACH w spodniach?? I 37 cm? Aż se poszłam zmierzyć pachy. A panterka zebra to co? Y czy ja jestem dziwna, czy oni?
Czuję, że przegrywam tę nierówną walkę z budową nowej linii metra i wkrótce przyjdzie mi stanąć w szranki z komunikacją miejską :( Te korki i objazdy mnie dobijają. Nienawidzę HGW. Jak można było doprowadzić do stanu takiego rozkopania w mieście? I to przed tym jeban*anym Euro 2012! No jak? Ja się pytam jak oni to sobie wyobrażają? Ja rozumiem, że Polska w budowie i że ja akurat muszę mieszkać w samym sercu tej budowy. Ale czemu strefa kibica też ma być na tej budowie to nie rozumiem. Jak ten biedny kibic/turysta ma się odnaleźć w tym labiryncie rozkopów. Nawet ja nie wiem jak trafić do domu, bo codziennie jestem okopana z innej strony. Ja nie wiem jaka jest strategia PR... może powiedzą, że to od Powstania Warszawskiego jeszcze nie zostało odbudowane? To jest jakiś totalny obciach i wstyd mi przed tymi ludźmi którzy tu przyjadą. Gdybym była prezydentem to powiedziałabym: bojkotujcie Euro w Polsce też, a nie tylko na Ukrainie gdzie Tymoszenko siedzi w więzieniu. Bo ja lubię radykalne posunięcia i wolałabym żebyśmy uniknęli blamażu.
Czuję też, że niebawem kogoś rozjadę. I to na pasach! A potem pójdę do więzienia zapewne, bo będzie to w 100% moja wina. Nie wiem co się dzieję, ale ostatnio często mi się zdarza nie widzieć pieszych. I nie mówię tu o tych pieszych, którzy pojawiają się znikąd i nie patrząc ni w lewo ni w prawo ani nawet przed siebie, włażą prosto pod koła pędzącego samochodu. Mówię tu o Bogu ducha winnych pieszych. Więc może lepiej, że już za momencik, już za chwileczkę przesiądę się na metro. Ale jutro jeszcze jadę samochodem :P
Tymczasem arabska telewizja Al-Dżazira buduje sobie studio na Mariocie. Ja mam nadzieję, że ktoś to kontroluje. Żeby się potem nie okazało, że to nie Al-Dżazira tylko terroryści i że oni zrobią jakiś zamach z okazji Euro 2012... bo ja tu blisko mieszkam i nie chciałabym dostać rykoszetem.
Jak mnie nie było przez 2 tygodnie i uprawiałam duuuużo sportu oraz miałam wysiłek umysłowy, ale zero stresu związanego z pracą to miałam w sobie energię gimnazjalistki (mentalność zresztą też, ale to osobna historia). W każdym razie wstawałam przed godziną 6 rano i każdy dzień rozpoczynałam bieganiem. A potem jeszcze zajęcia, wykłady, ćwiczenia, nauka i fitness sport dziesięć razy w tygodniu. Oficjalna część dnia kończyła się o 21.45 i w normalnych warunkach to bym padła na ryjek i zasnęła o 22. A tam mi się w ogóle nie chciało spać i w ogóle nie czułam zmęczenia. I teraz pytanie: czy to praca tak mnie wykańcza, że tu ciągle jestem zmęczona i śpiąca? Czy może raczej regularny sport daje takiego kopa energetycznego?
Nie wiem sama, ja mam generalnie kłopoty z odróżnianiem przyczyn od skutków i rozpoznawaniem zagrożeń. Długo mi zajęło zanim odkryłam, że dopiero po wyeliminowaniu wódki z drinków nie czuję się fatalnie. Wcześniej obwiniałam redbulla i soki różne. Ale Olka mówi, że się pospieszyłam z tą wódką, bo może trzeba było spróbować wyeliminować lód.
Łuki miał przyjechać i mi oddać jakies tam rzeczy. No to mu mówię:
-Tylko wiesz co oni tu teraz porobili? Teraz jest tak, że do mnie się tylko od tyłu wjeżdża.
A on bez chwili namysłu:
-Zgadzam się!
-Yyy ale to nie była propozycja.
-Aha, ale spróbować zawsze warto.
No żarty żarciki takie. Ale prawdziwe śmichy to były jak Łuki opowiadał jak to z 5letnim synem wybrał się na basen. I ten mały, już jak wychodzili, postanowił umyć okulary do pływania oraz czepek w brodziku, przez który jak wiadomo przechodzą wszyscy ze swoimi grzybniami. Następnie założył te okulary i uparł się, że musi umyć głowę. Po namydleniu włosów zrobił scenę na całą szatnię, że nie chce ich spłukiwać, bo chce wracać do domu w okularach i czapie z piany. Także tego dzieci to mają pomysły.
No i tyle. Idę spać. Muszę znaleźć jakieś rozwiązanie i albo rzucić robotę albo zacząć biegać o godzinie 6 rano.
Się nazbierało strasznie dużo różnych rzeczy. Ale póki co mam gdzie mieszkać i to jest bardzo dobry gudnjus. Tak się złożyło, że ostatnimi czasy prawie wszystkie przeżyłyśmy fascynacje młodszymi facetami. Niektóre to wręcz chłopcami powiedziałabym, ale luzik. Ja to się nawet w pierwszej chwili ucieszyłam, że może jednak wszystko ze mną w porządku. Ale potem naszła mnie wręcz odwrotna refleksja i mówię:
- Dziewczyny my chyba mamy kryzys wieku średniego?!
- Nie Magda, my mamy kryzys wieku facetów w naszym wieku.
Bardzo mi przypadła do gustu ta odpowiedź :)
Z innych zasłyszanych tekstów to kolega mi się zwierzył ostatnio:
-Wiesz mi i mojej żonie mały penis nie przeszkadza w życiu seksualnym. No oczywiście, wolałbym żeby nie miała wcale, ale spoko.
Okeeeej :)))
A taka Kasia Tusk to jak ma stalkera to od razu idzie na policję, jak on tylko przez 2 dni do niej dzwoni i pisze. A zwykły szary obywatel to co ma zrobić? Chyba nie ma co się pieścić ze sobą. Pora powiedzieć uprzejmie acz stanowczo: wypierdalaj! Co nie? :)
Przyszło awizo dziś. Do brata. W sprawie mieszkania. Boję się odebrać bo nie wiadomo co będzie. Leżę więc i wpierdzielam lody. Jeśli mam być bezdomna, to lepiej zgromadzić zasoby tłuszczu. Bo to nie wiadomo jaka zima w tym roku będzie i kiedy zjem następny posiłek. No ale strach odebrać. Poza tym mi się nie chce. I jestem w dresiwie, a nie chce mi się ubierać. Na wyjeździe to człowiek chodził ciągle w dresie. Jak się ostatniego dnia NORMALNIE ubraliśmy, to ja nie mogłam rozpoznać who is who. Brakuje mi tego chodzenia w dresie wszędzie. Ale jak tam chodziłam w dresie, to mi brakowało strojów biurowych i przysięgałam sobie, że po powrocie będę chodzić tylko w spódniczkach i na obcasie. Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, tak?
skomentuj (5)
Mam w kuchni taką pobabciową blaszaną puszkę w kratkę. Stoi ona sobie na szafce i się kurzy. WYDAJE mi się, że zajrzałam do niej kiedyś i była pusta. Uznałam, że nie wiadomo co babcia w niej trzymała, więc ja zrobię z niej po prostu element dekoracyjny. Jak to z elementami dekoracyjnymi bywa, puszka zbierała głównie brud i kurz. A dziś mnie wzięło na takie dogłębniejsze porządki i postanowiłam ją umyć. Otwieram, a tam dwie strasznie stare monety i banknot 20 zł nówka sztuka nieśmigany.
Ja wiem, to wszystko można rozumem pojąć i sobie wytłumaczyć, że ja pewnie wcale nie zaglądałam do tej puszki, albo ktoś mi tam to podrzucił. Można, ale nie trzeba. Można też się nakręcić. Za chwilę rocznica śmierci babci. Babcia uwielbiała mi i mojemu bratu wciskać pieniądze w właśnie takim stylu, że znajdowałam je nagle w kieszeni spodni, albo luzem w torebce. Bo my z bratem nigdy nie chcieliśmy od babci pieniędzy, a babcia koniecznie chciała nam je dawać. Ponadto mama zamówiła mszę za babcię, a ja powiedziałam że nie pójdę bo za rano (o godz 7 w sobotę!), a poza tym wyjeżdżam. Także tego, mam teraz trochę wyrzut sumienia. Znalezione 20 zł zamierzam przepuścić na cmentarzu na znicze.
Ktoś mnie wkurzył ostatnio. I to strasznie. Ale nie chce mi się wchodzić w szczegóły, bo to zbyt skomplikowane. W każdym razie niech wypierdala, tak? Zaczynam mieć dość takiego zawracania dupy. Sama siebie próbuję oszukać, że jeszcze COŚ mogę. Ale gówno prawda. I chwilowo nawet mi z tym dobrze.
Mam opaleniznę rowerzysty, czyli najbardziej chu... steczkową opaleniznę jaką można mieć. Zjarałam sobie straszliwie ręce i cierpię za milijony. Ta, chciałabym. Za darmochę cierpię.
Wyjazd bardzo udany i pouczający. Wnioski są takie:
-Na bezrybiu i rak ryba.
-W środku w czesiu wszyscy jesteśmy gimnazjalistami.
Poza tym spimpowałam łydę tak, że w drodze powrotnej ledwo mi się spodnie zmieściły na nogę. Ale już nie biegam, nie skaczę, nie pływam, więc za chwilę zaniknie mięsień :(
Oberwało mi się za mycie rąk i zębów. Jak nie było wody i wyraziłam moje niezadowolenie, że nie mogę umyć zębów po obiedzie i że mam uczucie brudnych rąk, to się kolega mnie zapytał, czy jestem rodowitą Warszawianką. A co ma piernik do wiatraka? Ano jestem i co? Pod Radomiem nie myje się zębów czy rąk? Co ich tak dziwi? Ale ciekawe, bo w pracy jak myję zęby po obiedzie to ZAWSZE ktoś się napatoczy i pyta czy idę do dentysty. ZAWSZE! A pracuję tam już ponad trzy lata i myję zęby codziennie. To chyba można zapamiętać, że jak myję zęby to znak, że jadłam obiad?