Ludzie pomyślą, że się zakochałam! 2009-11-30 21:54:23

Moja koleżanka pracuje u arystokraty. Takiego prawdziwego z rodem i herbem i nazwiskiem. I on się tak strasznie masturbuje tym swoim pochodzeniem i manierami i całym tym ą ę bon ton. A ja akurat "całkiem przypadkiem" trochę teraz siedzę w tematyce arystokracji i aktualnie czytam sobie "Teorię klasy próżniaczej". I z co lepszymi kawałkami dzwonię do koleżanki i jej czytam i się śmiejemy. Albo wysyłam smsa... A dziś akurat wysłałam smsa, tyle że mi się łapa omsknęła i zamiast na kom, to na stacjonarny w pracy poszło! I ona (na szczęście ONA, a nie szef arystokrata!) odebrała ten telefon a tam pani z telekomunikacji mówi do niej, że taki to a taki numer wysłał wiadomość następującej treści i czyta: "praca zostaje uznana za coś poniżającego, niemoralnego, psychicznie odrażającego dla szlachetnie urodzonego, wolnego człowieka" :))) No trochę się koleżanka zdziwiła, nie powiem! W pracy taką wiadomość o pracy odsłuchać... I dłuższą chwilę jej zajęło zanim zatrybiła, że to sms ode mnie ;)

A wierzycie w miłość od pierwszego wejrzenia? Bo ja z zasady nie wierzę. Ale jakoś tak nie mogłam wysiąść z tej taksówki :)) Albo powinnam zweryfikować moje poglądy na temat miłości albo przestać tyle pić :D

Dodaj komentarzjest już: 3 komentarzy

Wróć na stronę główną

  • liberatus
  • 2009-12-04
  • 11:50:04
  • 188.146.211.97
Wierze. Tyyyy zdrajczyni;P i co wysiadlas z tesj taksy, czy jeszcze nia jezdzisz?
  • Mortella.
  • 2009-12-01
  • 22:37:40
  • 84.10.209.97
toście obie miały farta :)

  • Stefanii
  • 2009-11-30
  • 22:12:43
  • 83.4.31.244
Hehehe... dobre, dobre... :D

Kumpela kiedyś się pomyliła i wysłała SMSa zamiast na komórkę faceta, na telefon stacjonarny jego pracy, a tak ten SMS przyszedł jako faks... i na drugi dzień wszyscy z niego grzali... do dzisiaj nie chce powiedzieć, co tam napisała ;)