Kategorie

„Bo męska rzecz być daleko, a kobieca wiernie czekać”

A że ja z zawodu jestem trochę mężczyzną, to będę daleko i mam nadzieję, że KTOŚ jednak będzie na mnie czekał! To już oficjalne – walizka jest większa ode mnie i zajebiście ciężka. Głównie za sprawą zapasu kosmetyków (jestem pojebem, wiem) oraz książek, których pewnie nie będę miała czasu czytać. Więc walizka jest tak ciężka, że na mały krawężnik to ją wniosę, ale już na większy schodek to na pewno nie. Gratuluję sobie samej, bo oprócz tej walizy mam jeszcze też nie lekki bagaż podręczny. Nienawidzę mieć bagaży, które mnie przerastają. Wstydzę się tego i mam schizę, że wszyscy będą na mnie dziwnie patrzeć :/

Miałam tu jeszcze napisać o niespodziankowej pożegnalnej imprezie, która była dla mnie zaskoczeniem pozytywnym bardzo. I o tym, że nie lubię ckliwych pożegnań, ani wyznań, ale jednak dziś się 2 razy wzruszyłam, jak jakaś ostatnia kretynka. Raz na widok MiniMoningi. A dwa… nie powiem, bo nie lubię ckliwych pożegnań ;)

No to zmykam, w zasadzie na rok. Ale zjawię się tu tak ok 17tego września. Trzymcie się i do przeczytania niebawem.

No no no… I won’t go go go

Trochę udaję, że to się nie dzieje. Ten nowy szablon i ten cały wordpress i ta wielka reklama na samej górze. Nanana nas tu nieee maaa.

Udaję też, że ten wyjazd się nie dzieje. Że wcale nie muszę się pakować. I że ta walizka wcale nie jest większa ode mnie. Nie nie nie.

Nie wiem, czy o wszystkim pamiętałam, czy wszystkiego dopilnowałam i czy pozabezpieczałam tyły :/ Trudno co ma być to będzie…

Ahoj przygodo!

Powróciłam znad morza i wiele wskazuje na to, że był to mój ostatni wyjazd urlopowy w tym roku. Więc postarałam się skrzętnie go wykorzystać. Coś co zapamiętam na długo: aaaa jakie morze jest prze ra ża ją ce, gdy w środku nocy stoi się nago w wodzie po pas! Chwila beztroskiego skakania w falach i po chwili wyświetliły mi się wszystkie te filmy o kobietach zabranych przez morskie fale i nigdy nie odnalezionych. Wybiegłam jeszcze szybciej niż wbiegłam i mówię, że się przestraszyłam, że nie chcę być w wiadomościach w roli pijanej kretynki porwanej przez morskie fale. W odpowiedzi usłyszałam, że przecież i tak nikt by się nigdy nie dowiedział co naprawdę się wydarzyło. Uroczo powiało grozą :) BTW to co potem też na pewno zapamiętam na długo :)

Był też spory off-road rowerowy. Bo pytanie o drogę jest bez sensu, a zawracanie z raz obranej trasy jeszcze bardziej bez sensu. Nawet jeśli droga nagle się kończy w lesie, lub prowadzi wprost na wydmy. Niee my nie zawracamy! Więc nakurwialiśmy salta rowerowe jadąc przez mchy i porosty, skacząc przez strumyki i brodząc przez bagna. Wracałam do domu styrana jak przysłowiowy koń po westernie. Ale było fajnie. Ja to lubię jak są przygody. Tylko dzików w lesie nocą trochę się boję ;)

Jeszcze trochę wspomnieniowo powyjazdowo

-A może byśmy w przyszłym roku do Albanii pojechali?
-No spoko, fajny pomysł. Chociaż ja myślałem, żeby jeszcze w tym roku gdzieś skoczyć… może na Łotwę?
-Ja się w październiku wybiorę w Kaukaz. Może ktoś chce dołączyć?
-No można by jakąś ekipkę zebrać i pojechać.
-Słuchajcie, a z takich bliższych planów, to trzeba iść do lasu po drzewo na ognisko.

-Oezu jak ja bym teraz zjadła sobie rybkę smażoną, taką mam ochotę!
-Ale na taką świeżą, pachnącą?
-Nie kochanie! Na tą taką co ostatnio w telewizji była, co leżała ze szmatą, stara i śmierdząca. Właśnie na taką mam ochotę!

-A wiecie, że ten Paweł to ma dwójkę dzieci?
-TEN Paweł? Dzieci?
-No tak bliźniaczki ma, dwie dziewczynki.
-O matko! /z obrzydzeniem i przestracham jakby mowa była o chorobie wenerycznej/ Z kim on TO ma?

Coraz bliżej i bliżej

Jeszcze chyba nigdy nie byłam tyle razy na urlopie co w tym roku. I im więcej go biorę, tym mniej mi się potem chce pracować. Właśnie wróciłam z jednego i po 3 dniach w pracy postanowiłam znowu iść na 2 tygodnie. Moja koleżanka z pokoju trochę kręci nosem, bo ona chciała żebym ją zastąpiła w przyszłym tygodniu, bo musi zaszczepić dziecko. No cóż skończyła się dobra Madzia dymająca w pracy za wszystkie Matki Polki. Pod koniec sierpnia zsyłają mnie na mega zadupie odcięte od reszty świata, prawie na rok i jakoś aktualnie nie mam nastroju do pracowania w ogólności, a już za innych to kompletnie. Tak więc korzystam z wolnego ile wlezie.

Powróciłam teraz z wyjazdu, który odbył się pod roboczą nazwą "kolonie letnie dla trudnych dorosłych". Tak, to był wyjazd dla mnie – nic nie robienie, leżenie, przepływanie rzeki alkoholu. No dobra jeszcze kąpaliśmy się w rzece, nie alkoholu. I ja raz pojechałam na przejażdżkę konną oraz w ramach podzięki pomogłam ogrodzić nowe pastwisko i przeprowadzić na nie konie. Wróciłam we wtorek w nocy, a do tej pory boli mnie wszystko. Powtarzam WSZYSTKO. A co mnie nie boli, to mnie swędzi. Jest też zbiór wspólny w postaci nóg, które jednocześnie bolą i swędzą. Komary mnie zjadły, koń nadepnął, szuwary pocięły mi nogi. Jestem dzieckiem wojny, ale czuję się naprawdę fajnie po tym wyjeździe. Przypomniał mi szalone lata studenckie. Pokrzepiająca jest myśl, że są gdzieś ludzie starsi ode mnie, zachowujący się jeszcze głupiej niż ja :D

-Patrzcie ten bocian teraz jest taki zapatrzony w dal, on rozmyśla teraz, mówię wam, kontempluje filozofię Sokratesa, siedzi sobie, patrzy w dal i myśli: pierdolęę ten byt.
-Tak, aha, to jest właśnie najbardziej znana myśl Sokratesa: pierdolę ten byt…

Więc ja aktualnie też pierdolę ten byt. Jutro ostatni dzień w pracy, potem urlop, a potem wyjazd…

Nie mogę, kot na mnie leży…

Więc znalazłam kota. Kotkę właściwie, 3-miesięczną. Zdjęliśmy ją z drzewa, bo wlazła i nie umiała zejść. Ja myślałam, że ona tak jakoś odepchnie się ode mnie i ucieknie, a ona się wtuliła. Za bardzo nie wiedziała co ze sobą zrobić, a jedyne co przychodziło jej do głowy, to wpaść pod samochód, więc wzięliśmy ją ze sobą. Siedziała w torbie rowerowej i bardzo grzecznie podróżowała – najpierw rowerem, potem pociągiem, a na koniec samochodem. I taka grzeczniuteńka! No wzięłam ją do domu i tak, teraz to już oficjalne – jestem starą panną, która otacza się kotami :D I bardzo mi z tym dobrze, a innym gówno do tego :P Ale niestety muszę ją oddać bo już za miesiąc wyjeżdżam na rok i moja mama nie weźmie na przechowanie dwóch kotów. Jak napiszę tu jaka ta kotka jest fajna to i tak nie odda nawet w połowie jej zajebistości. W każdym razie zrobiłam wielką akcję poszukiwania domu dla kotki i nawet zgłosiło się kilku chętnych. Tata mój mówi, że muszę jechać do tego Mińska nabrać więcej tych kotów, bo się rozchodzą jak świeże bułeczki. Ale kotkę koniec końców bierze mój brat i ja się z tego cieszę strasznie. Choć mój brat już ma 3 koty i to będzie już czwarty… mój brat to dopiero jest starą panną! Jesteśmy rodziną zjebów, nic na to nie poradzę ;)

Chciałam zauważyć, że mam jakąś inklinację do zbierania zwierzyny z różnych wycieczek… Kiedyś pies, teraz kot. Aż strach pomyśleć co przywiozę z najbliższego weekendu… bezpańskiego żubra?

Się dzieje się dzieje

Podobno mamy rok Korczakowski ale nic się nie dzieje w związku z tym. Jedyne wydarzenie z tym związane to nazwanie pociągu imieniem Korczaka. POCIĄGU imieniem Korczaka!!! Czy ci ludzie w ogóle myślą od czasu do czasu? Jedna pani, Joanna Olczak-Ronikier, taka  pisarka, artystka, mówi że to tak jakby nazwać jakiś port lotniczy, albo samolot imieniem Lecha Kaczyńskiego. I jakie święte oburzenie by było. A Korczak przeszedł bez echa i wszyscy zadowoleni. A szkoda gadać.

Więc Olka chciała sobie w knajpie kupić papierosy, a barman na to:
-E papierosów nie bierz.
-Dlaczego?
-Bo są niezdrowe. Poza tym drogo u nas.
-A ile?
-15 zł.
-To czemu tak drogo?
-Bo papierosy są niezdrowe. Poza tym właściciel na Teneryfie to muszą mu się wakacje zwrócić…
To się nazywa szczerość. I siła perswazji, bo fajek Olka w końcu nie kupiła :)

Gooool!

Więc futbol amerykański bardzo fajny. Istotnie, nie było nagich torsów, ale była ostra napierdalanka. A kto nie lubi popatrzeć, jak w sportowym duchu i zdrowej rywalizacji faceci się brutalnie nawalają :P Po pierwszej połowie znudziło nam się siedzenie i poszłyśmy na spacer. A potem nie chciało nam się już wracać na miejsca i stałyśmy sobie zupełnie gdzie indziej, w pobliżu tego żarcia strasznego. W pewnym momencie szybka akcja na boisku i szał na trybunach. Podchodzi do mnie jakiś koleś i pyta:
-Przepraszam co się stało? Bo nie widziałem…
Ja dłuższa chwila namysłu, bo musiałam sobie przypomnieć kto z kim gra i mówię:
-Były punkty dla Gdyni.
-Aha. Ale taczdałn był?
-Słucham?
-Czy był taczdałn?
-Czy co było?
-Taczdałn.
-Jeszcze raz?
-TACZDAŁN!
-A to nie wiem.
Koleś był dość zniesmaczony. Pobiegłam do dziewczyn, które stały w kolejce po hotdogi i mówię im najpierw co się wydarzyło na boisku, a potem że ten koleś mnie o jakiś taczdałn pytał. A Olka na to:
-Było mu powiedzieć, że taczdałn to nam z ręki jadł!

Także na przyszłość jednak wypadałoby przed meczem chociaż troszkę zapoznać się z zasadami gry :D Ale ogólnie to spodobały mi się te sportowe emocje. Aż mi wstyd za siebie, bo ja nie lubię takich kretyńskich uniesień :)

Roztargnionym w pracy mówimy NIE

Czyli co? Nie będzie nagich torsów? A ja już kupiłam bilety :/ Trudno, poczytam książkę w trakcie meczu. Albo chociaż poopalam nogi ;)

Napisałam pismo. Mój dyrektor przybił pod nim pieczątkę do góry nogami. Ponieważ to już nie pierwszy taki przypadek, idę pokazać to chłopakom i mówię znowuuuu! A oni do mnie: "no co? Pan dyrektor bardzo dobrze przybił pieczątkę, to ty jak zwykle pismo napisałaś do góry nogami!" To się nazywa przyszłościowe myślenie… tacy to szybko awansują.

W moim dawnym miejscu pracy sekretarki przychodzą i odchodzą. Nikt nie wytrzymuje tam dłużej niż 2 lata. Z różnych przyczyn. W każdym razie aktualnie jest nowa dziewczyna i wszyscy mówią, że jest roztargniona, że nic nie ogarnia, po francusku nie mówi, nie pisze, gdyż jest perfekcjonistką i boi się że zrobi jakiś błąd. Ja mówię ludzie chill jest nowa, dajcie jej trochę czasu, bądźcie cierpliwi i wyrozumiali, bo ja pamiętam jak to było tam na początku. Tymczasem siedzę sobie w pracy i dzwoni mi telefon. Wyświetla się nr mojej dawnej pracy. Odbieram i słyszę:
-Magda?
-Tak.
-Cześć Magda.
-Cześć.
-Mówi Kasia. Słuchaj, czy ty mogłabyś dziś przyjść trochę wcześniej?
-Ale gdzie przyjść??
Cisza w słuchawce. Bardzo długa cisza. I jeszcze dłuższa. Więc w końcu odzywam się:
-To chyba pomyłka…
Cisza znowu. Więc mówię dalej:
-Bo ja już w kancelarii nie pracuję od mniej więcej 4 lat…
-Aha… bo my tu mamy taką Magdę… no dobrze, nie już nic, przepraszam i do widzenia.

O i tak. Pomyłki się zdarzają. Ale jak już się zdarzą, to chyba można coś powiedzieć? Albo chociaż rzucić słuchawką?

Fitness sport 10 razy w tygodniu

Na sobotę zapowiedzieli deszcz! Akurat na sobotę, jak ja mam w planach burzenie Bastylii, ścinanie głów i takie tam różne inne miejskie gry i zabawy śmietanki towarzyskiej creme de la creme… W niedzielę natomiast Kacha wyciąga mnie na mecz futbolu amerykańskiego. Nie jestem pewna, który to amerykański i kompletnie nie znam zasad gry, ale to chyba nie szkodzi? Kacha tak przynajmniej mówi, bo twierdzi, że tam będą brutalne, nagie, męskie torsy i że to nam wystarczy do zrozumienia sensu naszej obecności tam. Ja co prawda w te upały nie marzę o niczym innym jak o moczeniu stópek w bajorku, aleee najwyżej wezmę sobie na stadion miskę z wodą.

Dyskutowałyśmy też o aktualnym życiu seksualnym Kachy i ja wysnułam dość śmiałą teorię, na co ona mi odpisała: polemiNowałabym. Taka literówka, ale za to jaka fajna! Ja też bym pole minowała bardzo chętnie, odpisałam ja. A Kacha na to, że to nic fajnego – tu niewypał, tam niewybuch… :)

No to idę teraz na basen, się ochłodzić i odchudzić, bo z tą dietą kompletnie mi nie idzie.